Bruthus Perun
/prawdziwe nawisko nieznane/
Mroczna i tajemnicza postać Bruthusa Peruna pojawia sie 8 stycznia 2006 r. w Księstwie Sarmacji. Okazuje się, że działa jako zagorzały zwolennik monarchofaszyzmu. Kiedy Żelazny Kanclerz Rober Janusz Czekański pojawiał się na konferencjach prasowych, Perun za każdym razem dyskretnie obsługiwał szopkę. Po mistrzowsku zainsceniozował konflikt z RCA by teatralnie odejść z Narodowego Związku Monarchistycznego i wziąć stołek ministra dziedzictwa narodowego w rządzie Kancelarza Skarbnikowa, wybitnego kryptofaszysty. Tak na prawdę jego pęd do władzy rozpoczyna się dopiero w tym momencie. Jego kreatura pojawia się coraz częściej w gmachu Partii Pracy Sarmacji - wandyjskiej ekspozytury kominternu komunistycznego. Publicznie zaczyna deklarować poglądy antyliberalne, zostaje członkiem PPS, a wkrótce przenosi się w sierpniu 2006 r. do Wandystanu. Do dzisiaj nie jest wyjaśnione jak to się stało, że na wojskowym lotnisku pod Genosse ląduje tow. Perun rządowym tupolewem, a następnie pod osłoną nocy dwoma terenowymi samochodami udaje się w kierunku wybrzeża. Sporadycznie pojawia się jego tekst na łamach listy dyskusyjnej. Publikuje manifesty, jednak jego próba założenia ruchu monarchistycznego (sarmackiej V kolumny) się nie powodzi. Dostępu do koryta nie ma, więc trzeba było nieco ewoluować, staje się anarcho-monarchistą. Jego służalczość doceniają politycy lewicy - Prezydent Zaorski bierze go pod swoje skrzydła - daje mu we władanie resort kultury. Gabinet Zaorskiego był tak na prawdę gabinetem stworzonym przez Kellera. Tu po raz pierwszy pojawia się kontakt Peruna z szefem wandyjskiej bezpieki. Wygrywa kolejne wybory prezydencie po Zaorskim. Co naturalne - umacnia pozycję swojego mocodawcy - pozostawia Kellera na stanowisku Szefa SB z nieograniczoną władzą, pieniędzmi i wpływami. Jest jednym z inspiratorów wysadzenia pomnika Księcia Sarmacji - symbolicznego aktu rozpoczęcia zakrojonych na szeroką skalę działań zbrojnych na wandyjskich granicach (taki wandyjski wystrzał z Aurory). Kończy się okupacja sarmacka - Perun obwieszcza miastu i światu niepodległość Wandystanu. Bierze na siebie resort spraw zagranicznych, który pozwala swobodnie opanować przez esbeckich agentów. Dzieje się tak do września 2007 r., kiedy kończy kadencje i nie ubiega się o reelekcję. Idzie w odstawkę, wersją oficjalna że na własną prośbę. Miasto huczy od plotek, że wyjeżdża za granicę. Po co? Nikt do tej pory nie wie. Powraca jednak by startować i przegrać wybory na Cenzora (to dopiero raj na ziemi, mieć w ręku aparat cenzury). Zdobywa jednak znaczne poparcie i wygrywa z Kłodeckim funkcję Trybuna Ludowego. Nowa władza Prezydenta Magova formalnie zmiata Kellera z szefa SB i sadza właśnie tam Kłodeckiego. Keller formalnie odchodzi ze służby... Tymczasem naród pokochał Peruna i 26.04.2008 powierza mu znowu misję kierowania krajem - zostaje kolejnym Prezydentem. Po objęciu urzędu pierwsze co, to żąda publicznie sprawozdania z działalności SB od Kłodeckiego. Fama głosi, że szykuje się zamach stanu dokonywany przez stary beton partyjny pamiętający rewolucję wandyjską i wbicie pierwszej łopaty pod budowę Genosse. Niektórzy Towarzysze mocno chcą wrócić do władzy. A nad bunkrem SB w GWS tak jak od lat unosi się biały dym palonych akt...