Krew pot i łzy 3
Kret, pot i łzy część trzecia
Całe długie, niecne, perwersyjne, okrutne, podłe i sadystyczne życie stanęło Księciu Mikołajowi Mikołajowi przed oczami. W drzwiach jego komnaty stał bowiem, dzierżąc w dłoni chłodną stal z wyspy Kiusiu, pułkownik Piotr Czarniecki.
-Już po was- syknął Czarniecki i runął na zdegenerowanych arystokratów, kręcąc mieczem młynka. Książę jednak sprytnie uchylił się od ciosu i skoczył pod ścianę, by zdjąć z niej rodowy miecz. Hrabia Wiensko, uderzony płazem przez kark zatoczył się pod filar, huknął w niego głową i legł bez ducha.
- Obserwuję Cię od dawna- szepnął Książę, po czym zręcznie sparował cios. – Przystań do nas!
- Nigdy- warknął Czarniecki i zataczając ostrzem łuk uderzył mierząc w okolice szyi. Książę krzesząc setki iskier odbił cios i skontrował pchnięciem, które rewolucjonista zblokował.
- Dobrze byłoby, jakbyś się jednak zastanowił- Książę oddychał ciężko i spod zwężonych powiek wpatrywał się w przeciwnika. –Jest wiele spraw, o których nie wiesz.
- Co to za sprawy? – Znów wymienili kilka ciosów.
- Nie wiem, czy powinienem Ci mówić. Herbatki? – spytał Książę w ostatniej chwili uskakując przed ostrzem, które śmignęło centymetry od jego nosa.
- Nie dziękuję. Kawy, poproszę. Bez mleka. – Czarniecki zamarkował pchnięcie w okolice boku, po czym nagle skierował uderzenie na mostek. Ostrze stuknęło Księcia w klatkę piersiową po czym ześliznęło się po obojczyku pozostawiając paskudną ranę. Mikołaj Mikołaj jęknął i runął jak długi na posadzkę. Czarniecki zbliżył się i spojrzał groźnie na leżącego.
- Nie.....zabijaj.....- zacharczał Książę
- Dlaczego miałbym Cię posłuchać? Przez całe lata gnębiłeś lud, wyzyskiwałeś, prześladowałeś, a nawet, co gorsza, jadłeś! Przyszła teraz pora na to, by ponieść zasłużoną karę!
- Aj....em......- jęknął Mikołaj Mikołaj......- Jor......fader.........
Czarniecki zmartwiał i poszarzał na twarzy. Krew odpłynęła mu do stóp a świat zafalował niebezpiecznie. „NIEEEEEEEEEEE!” –zakrzyczał i zasłonił uszy. Jego system wartości walił się właśnie w gruzy, a surowy Los wykrzywiał usta w sardonicznym grymasie triumfu.
Tow. „Wanda” z uczuciem triumfu patrzył na odpływające statki okupantów. Od marca 1943 roku powstańcy zaczęli przejmować inicjatywę w wojnie. Dotknięci licznymi klęskami na kontynencie europejskim i w Afryce Niemcy wycofali większość swoich oddziałów, a po klęsce w bitwie pod Poddębicami, kiedy to bojowcy SAL wspierani przez grupę monarchistycznych partyzantów rozbili brygadę Waffen SS podjęli decyzję o wycofaniu się z wyspy. Do listopada 1943 Niemcy wyjechali i całość okupanckich obowiązków przejęli Scholandczycy.
Walka jednak trwała nadal.
Ulice Acjo wypełniał rozradowany, kolorowy tłum. Szczęście mieszkańców nie miało granic. 16 stycznia 1944 roku Książę Mikołaj Mikołaj zwołał mieszkańców na wiec na zaimprowizowany w podmiejskim Pałacu Micińskich plac. „Rezygnuję, w obliczu obowiązków i odpowiedzialności przed Narodem” – mówił Książę, wyraźnie osłabiony raną ukrytą pod opatrunkiem na klatce piersiowej i ramieniu.
Miasto ogarnęła wielka radość. Przez kilka najbliższych dni, mimo mrozów, ludzie świętowali na ulicach wznosząc czerwone proporce i śpiewając Międzynarodówkę oraz sarmacki hymn państwowy.
23 stycznia Piotr Czarniecki i tow. „Wanda” ogłosili Socjalistyczną Republikę Sarmacji, której terytorium rozciągało się na całą południowo- zachodnią część wyspy,a która w perspektywie miała objąć całą Sarmację. Lewica była w natarciu.
Jednak stół w pałacu w Scholopolis wiedział już, że czas socjalistów nie potrwa długo.
Metadane
Autor: Michaś Winnicki
data: ???
link: brak opis: powieść historyczna w odcinkach.