Krzysztof Kowalczykowski - Dres Hetmana
Dres Hetmana
W sosnowej szafie, na półce w rogu
Za skarpetami cierpliwie skryty
Leżał atrybut hetmana cudny
Godny spiżowej co najmniej płyty.
W tym atrybucie nasz Hetman Wielki
Wesoło hasał dziedzińca szlakiem
Dumnie chorągiew swą ręką drżącą
Trzymał on niczym cukrową watę.
Atrybut to był co nie w kij dmuchał
Trzy paski dzierżył na boku swoim
I choć kreszowa to była nędza
To każdy punkol przed nią się boi.
My ogarnięci przestrachem także
Z podziwem patrząc jak on pomykał
Szeptem uwagi żeśmy czynili
Że to podrygi paralityka.
Lecz nie przypadkiem on to zakładał
Na swoje ciało w bojowym szale
Bo w takiej szacie nikt by już za nim
Nie krzyknął: Idźże ty precz pedale!
I zapadł w pamięć, choć nie zamierzał
Wszyscy wciąż mają ten obraz w głowach
Gdy z Magnussusa dezajner butik
Wyszła ta bluza jakże polowa.
Tak sie historia tworzy me dziatki
Gdy w oczy patrzysz mana a mana
I choćbyś chciał już zapomnieć o tym
To zapamiętasz: to Dres Hetmana.