Krzysztof Kowalczykowski - Łysek z pokładu Idy
Łysek z pokladu Idy
Został... Ciągnie dalej...
Świetlisty cel ma przed oczami
Mnie to już nawet śmiać się nie chce
Bo Kanclerz znowu został z nami
Choć tłum jak fala bił o mury
W życiu przecierpiał swym katusze
Słowy co nic nie były warte
Powiedział "Nie chcem ale muszem"
I choć weń gromy biły ciągle
To dumnie prężył pierć markiza
Nawet gdy kutem go nazwali
Krzywym jak wieża w mieście Piza
Nic to, że lud go nienawidził
Nic to, że skandal gonił skandal
Gellonię zniszczyć ma zachciankę
Niczym z historii wzięty Wandal
Na wolność prasy dybie nawet
Na swoją własną ciągnąc stronę
Aż kłamsta jego znieść nie mogło
Sumienie Prawdy nadwątlone